Smyk nie radzi sobie z wymową głoski "F". Zamiast tego
mówi najczęściej "H", więc kiedy liczymy do czterech to wychodzi mu coś
takiego: łana, tuła, tri, hor
To "cztery" w jego wydaniu brzmi dokładnie jak angielskie whore, czyli dość dosadne określenie pani parającej się najstarszą profesją świata.
Tak więc ćwiczenie liczenia w miejscach publicznych odpada.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz