Wczoraj wieczorem oglądałam Czterech Pancernych, kiedy Mały
się obudził po trzech godzinach snu i za nic nie chciał powrócić w
objęcia Morfeusza. Zaprosiłam Go więc na projekcję. Drzemał rozkosznie w
moich ramionach, ale co jakiś czas spoglądał na ekran. Wydawało mi się,
że to widok Szarika zadziała na Niego pobudzająco, ale nie! To na widok
czołgu podskakiwał na moich kolanach, wskazywał paluszkiem na telewizor
i wołał po swojemu: E! EE! EEEEEE!
I pomyśleć, że nasze dziecko nie posiada ani jednej militarnej zabawki...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz