Resztę białej bawełny, która została mi po zrobieniu sweterka prezentowanego w ubiegłym tygodniu,
przeznaczyłam na jeszcze jeden sweterek dla tej samej Małej (ciągle
jeszcze bezimiennej). Tym razem w rozmiarze na 6 miesięcy.
Zamiast ściągacza - dość powszechny wzorek w fale a po nim splot Vandyke Stitch z „The Knitter's Handbook" Eleanor Van Zandt.
Wykończenie szydełkiem (pikotki). Zapinanie na dwa guziczki. Druty 3.25 mm.
Włóczkę wykorzystałam co do milimetra. Do wszycia rękawów musiałam użyć innych nici.
Jakoś
nie miałam pomysłu na ten sweterek. Zaczynałam go chyba z pięć razy i
nic mi się nie podobało, aż w końcu stanęło na tym ażurku. Jeśli chodzi o
mnie to najmniej udany z tych trzech sweterków, które zrobiłam
ostatnio, ale koleżanka uważa, że akurat ten jest najładniejszy. A
wkońcu to jej zdanie najważniejsze.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Coś się kończy, coś się zaczyna (2011-05-25)
Moi mili czytelnicy! Nie sądziłam, że przyjdzie mi poczynić tego typu wpis, ale jak wiadomo, życie szykuje różne scenariusze, n...
-
Moi mili czytelnicy! Nie sądziłam, że przyjdzie mi poczynić tego typu wpis, ale jak wiadomo, życie szykuje różne scenariusze, n...
-
Dziecięciem będąc, zanudzałam mamę prośbami o jakieś zwierzątko - kotka, pieska, chomika, świnkę morską. W swoich prośbach nie byłam osamo...
-
Dzisiaj obchodzi imieniny moja teściowa. Z tej okazji dostała on nas kartkę wykonaną przeze mnie: To moja pierwsza kartka. Może niezb...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz